Opowieści z Krainy Łowów:

Podchód
Kąpiel w młodniku
Z rykowiska 2008
Dzik Waldka
Ach te zające…
Gończy Polski w podkładce
Ogary i Gończe Polskie w Orzechowie
Dziki w Krasnoglinach
Dzik Podwierzbie
Krajowe zmagania dzikarzy
W celowniku odyńca

Raba na łamach prasy łowieckiej:

Artykuł 01
Artykuł 02
Artykuł 03
Artykuł 04
Artykuł 05
Artykuł 06
Artykuł 07

RYS HISTORYCZNY polowań z gończymi

Polskie polowania z gończymi

Pies myśliwski pojawia się od początku naszej cywilizacji. W starożytności w łowach na dzikiego zwierza posługiwano się specjalną odmianą psów bez których „łowy byłyby puste” co w ekonomicznym i gospodarczym znaczeniu łowiectwa tamtych czasów nie dawało wymiernych i oczekiwanych efektów.

W dawnej średniowiecznej Polsce kiedy powszechnie obowiązywało ” regale łowieckie” a większość terenów porastały potężne kompleksy leśne, ciężkie nieprzebyte bory i bagna, pies gończy stanowił jedyną skuteczną metodę polowania na grubego zwierza. Taki sposób polowania zapewniał pewną zdobycz i pozwalał na sprawdzenie umiejętności i odwagi psów i łowcy. Psy puszczano z chwilą rozpoczęcia polowania. Podejmowały one trop i posuwały się truchtem ustawicznie głosząc w ślad za uchodzącym zwierzem. Wytrawne ucho myśliwego potrafiło rozpoznać gon zdrowego czy poranionego zwierza. Stanowienie zwierza było kwintesencją i sygnałem do samotnego rajdu jednego lub kilku myśliwych w kierunku grającej sfory. Inni tymczasem obstawiali przesmyki, zmieniając stanowiska w zależności od kierunku gonu. Rajd w kierunku gonu był swoistym wyzwaniem i sprawdzeniem wszelkich umiejętności łowieckich. W pierwszej fazie pościg odbywał się konno, następnie z uwagi na przeważnie ciężkie warunki terenowe, pieszo. Myśliwy posługiwał się tą samą bronią, której używano podczas wypraw wojennych Oszczep, topór, łuk, kusza były wtedy najbardziej skutecznymi narzędziami w uśmierceniu trzymanego przez psy zwierza. Zawziętość i nieustępliwość gończych w walce była nie do ocenienia. Wiele przypłacało to życiem, inne nauczone doświadczeniem zachowywały dystans w pracy pozwalający utrzymać kontakty z groźnym przeciwnikiem, zachowując jednocześnie bezpieczną odległość bez przesadnej brawury, ale pozwalające na skuteczne dojście do osaczonego przez psy zwierza.

Tylko do „małego łowiectwa” potrzeba było szlachcicowi: 8 koni, 3 myśliwców, 3 szczwaczy, 4 psiarzy, 4 chłopców, a ogarów 15 sfor. Tak wysokie koszty utrzymania myśliwskiego gospodarstwa przekraczały niekiedy możliwości finansowe średniozamożnego szlachcica. Stąd pozostały nam do dzisiaj powiedzenia ” psy więcej kosztują niźli uszczują” lub stwierdzenie ” Nie mają chleba i pożyczonym żyć muszą, bo go im zjadły psy gończe” – mówiono o tych którzy padli ofiarą swej myśliwskiej namiętności. W dawniej Polsce łowy z psami gończymi na zająca i lisa były też dodatkowo swego rodzaju ucztą dla ucha. Pasjonaci takiego polowania godzinami napawali się muzycznym urokiem dobranej pod względem tonacji głosu sfory swoich gończaków. Poza tym polowanie z gończymi na zwierzynę grubą było bardzo rozpowszechnione w całej szlacheckiej Polsce, a także na Litwie. Tym sposobem szczuto grubego zwierza, aż do czasów upadku Powstania Styczniowego, kiedy to większość szlachty i dworów magnackich zaangażowana w powstanie zbrojne w skutek jego upadku utraciła swoje majątki, a wraz z nimi poszły w rozsypkę wielkie i mniejsze psiarnie gończaków.

Wyhodowane i wyselekcjonowane na przestrzeni polskich łowieckich dziejów, psy gończe uległy by pewnej zagładzie gdyby nie góralska miłość do polowaczki i sakramencka ciętość na dzika naszego gończego polskiego. Ta cecha pozwoliła przetrwać tej starej polskiej rasie do dzisiaj. Nasz gończy obronił swoje istnienie dzięki wrodzonym i wyselekcjonowanym przez lata łowieckiej służby cechom psa myśliwskiego i użytkowego.

W obecnym czasie w sytuacji zmiany specyfiki łowiska gdzie zaczyna dominować zwierzyna gruba GP znajduje coraz większe zainteresowanie wśród myśliwych i to nie tylko z naszego kraju. Nasze GP z powodzeniem polują we Francji, Niemczech, Litwie, Łotwie, Szwecji, Norwegii, Danii, skąd mamy pozytywne opinie o myśliwskiej pracy od ich właścicieli. Sam odpowiadam na wiele e-maili naszym zagranicznym kolegom po strzelbie zainteresowanym naszymi gończakami. Wspaniały dzikarz i tropowiec, z rozwagą odpowiednio szkolony, może śmiało pretendować do miana posokowca. Chętnie współpracuje z człowiekiem, łatwo się uczy, a do tego wszystkiego jest nasz Polski. Piąta polska rasa zatwierdzona w 2006 roku przez FCI, do tego obok ogara polskiego druga myśliwska polująca.

To dzięki starym korzeniom i uporowi pasjonatów tej rasy możemy bez kompleksów pochwalić się rodzimym, ojczystym produktem na najwyższym poziomie użytkowym.

Rasowy pies myśliwski jest nieocenionym towarzyszem i niezastąpionym pomocnikiem myśliwego we wszelkiego rodzaju polowaniach. Stylowa praca dobrze ułożonego psa, ściśle współpracującego z myśliwym, dodaje łowom specjalnego smaku, wzbogaca i potęguje doznania myśliwskiej przygody, sprawia, że strzał do zwierzyny jest zaledwie ostatnim i nie zawsze koniecznym akordem kończącym polowanie.

Tomasz-Hubert Marcinkowski